środa, 14 listopada 2012

6. Czekam na tego jedynego.

Szliśmy spokojnie jak na normalnych ludzi przystało. Jednak coś mi w tym nie pasowało. Louis i normalni ludzie... Nie musiał coś pewnie zaraz odwalić. Szliśmy po parku gdzie jak twierdził nikogo już o tej porze nie będzie. Robiło się ciemno a w tym parku coraz to mniej ludzi tak jak mówił.
-Więc... -Zaczął.
-Więc....-Powiedziałam. To nie był dobry pomysł abyśmy razem gdzieś wychodzili. Sama nie wiem, Eleanor mnie nie polubiła a ja wychodzę z jej chłopakiem do tego jeszcze nie mieliśmy żadnych tematów.
  -No dobra zagrajmy w 10 pytań. - Powiedział.
 -No okey. Ty zaczynasz . -Powiedziałam. Chłopak zaczął chodzić tyłem tak żeby widzieć moją twarz. Zaśmiałam się bo prawie wpadł w słup.
  -Więc ile masz lat ? -Spytał.
-A co Ty nie wiesz ? -Zapytałam.
-Ej pierwsza odpowiedź. -Zaśmiałam się.
-16.
-Woo nieco młodsza jesteś.
-No co ty nie powiesz . -  Zaśmiałam się ponownie.
 -Dlaczego do mnie zagadałeś ? -Miałam w głowie tyle pytań , że sama nie wiedziałam czy powinnam je zadać czy też może lepiej nie.
 -Nie rozumiem pytania. -Powiedział.
 -Tam na plaży. Dlaczego zaprosiłeś mnie do gry ? Przecież jestem najzwyklejszą fanką. Nie musiałeś udawać miłego .
-Angel. Nigdy w stosunku do Ciebie niczego nie udawałem. Wiem znamy się zaledwie cztery dni , ale Cię polubiłem . Podszedłem do Ciebie bo mnie za interesowałaś. Chodzi mi teraz o koncert. Jak rozmawiałaś z Paulem widziałem , że jesteś smutna chociaż wcześniej jak się w Ciebie wpatrywałem byłaś szczęśliwa. -Powiedział a mnie zakało.
 -Wpatrywałeś się we mnie ? Dlaczego ? -Spytałam.
-Teraz moja kolej. Powiedz mi szczerze który z One Direction Ci się zawsze najbardziej podobał? -Zadał pytanie którego się nieco obawiałam bo co mam mu najnormalniej w świecie powiedzieć, że jego ? No chyba nie ale mam być szczera więc.....
-Ciebie. -Uśmiechnęłam się. On to odwzajemnił.
-Podszedłem do Ciebie bo pierwszy raz zobaczyłem tak cudowną dziewczynę jak Ty. -Powiedział. Ponownie mnie zamurowało.
-Cudowną ? Żartujesz sobie ? Jak ktoś taki jak Ty może myśleć, że ja szara myszka która jest najbrzydsza w całej szkole jest cudowna. -Powiedziałam prawe krzycząc.
-Zacznijmy od twojego imienia. Wiesz chyba co ono oznacza. Jesteś piękna jak anioł . Masz piękną figurę , oczy , uśmiech loczki jak Harry a chyba wiesz , że uwielbiam loczki. i cała jesteś wprost idealna. Nie wierze żebyś się nie podobała żadnemu chłopakowi. -Powiedział. No może miał racje. Chłopcy nie zapraszali mnie na randki bo wiedzieli , że jestem katoliczką i że czekam do ślubu twierdzili , że marnują ze mną tylko czas.
-Może i jakiś kiedyś zwrócił na mnie uwagę. - Powiedziałam.
-I  dlaczego nie masz chłopaka? -Nie chciałam mu odpowiadać. Pewnie on sam się wystraszy. No ale cóż ma dziewczynę więc co mi szkodzi.
-Nie mam chłopaka bo każdy wie kim jestem i ucieka bo wie, że mu się nie dam. -Powiedziałam.
-W jakim sensie ? -Spytał zaciekawiony.
 -Czekam do ślubu. -Powiedziałam . On spojrzał na mnie i się patrzył ze zdziwieniem .No wiedziałam.
-Widać , że wiesz czego chcesz. -Powiedział
-No tak zamierzałam czekać. Ale od pewnego czasu nieco to zmieniłam.
-Jak zmieniłaś?
-Czekam na tego jedynego . -Powiedziałam stanowczo.
-Z kąt będziesz wiedziała ze to właśnie on ? -Spytał.
-Sama nie wiem . Jak go spotkam to się dowiem. -I nastała niezręczna cisza. Ponownie. Zrobiło się jeszcze ciemniej .Zadzwonił mój telefon. Był to tato. Już wiedziałam ,ze muszę wracać. Odebrałam szybko i powiedziałam ,że już idę.
-No to do zobaczenia. -Powiedziałam.
-Odprowadzę Cię. Jest zbyt ciemno żebyś wracała sama. -Uśmiechnęłam się do niego jednak wątpię żeby dostrzegł  w tych ciemnościach. Było chłodno więc Louis coś czego się nie spodziewałam wziął swoją buzę i mnie nią okrył. Jaka szkoda była, że on miał dziewczynę. Westchnęłam.
-Wszystko w porządku ? -Spytał.
-Jasne . -Wymusiłam uśmiech. Byliśmy już przy moim domu. Oddałam mu bluzę i przytuliłam go na porzegnanie. On odszedł.
 -Przynajmniej Cię odprowadził.
-Tatoo. -Powiedziałam wchodząc do swojego pokoju.
 -No żartuje . -Zaśmiał się. Weszłam do swojego pokoju . Położyłam się na łóżku i włączyłam swojego Ipoda. Wsłuchiwałam się w pewną piosenkę Słyszałam cały czas jego głos który sprawiał , że miałam ciarki na całym ciele. Louis mi się podobał od zawsze to była prawda. Ale to jest nie możliwe żebym się zauroczyła w nim., Tym bardziej  ,że znam go zaledwie cztery dni. Nie jest tak  ,że nie mogę przestać o nim myśleć , ale jestem o niego zazdrosna. Co ja tam pitolę . Cholernie zazdrosna. Czy to jest właśnie zauroczenie ?Czy to co czuje w środku to te tak zwane motylki ? Przymknęłam oczy starając się nie myśleć o tym wszystkim aż zasnęłam.




-Wstawaj.  -Krzyknęła nad demną Joelle.
-Co która godzina ? -Spytałam.
-Wstawaj. I lepiej nie pokazuj się ojcu bo wyglądasz strasznie. Czemu spałaś w ciuchach ? -Spytała.
-Musiałam przysnąć. -Powiedziałam wstając . Szybko ubrałam się w łazience  w coś wygodnego . Po ogarnięciu się zeszłam na dół.
-Angel dzisiaj  się z nikim nie umawiaj. -Powiedział ojciec.
-Co zaplanowałeś ? -Spytałam.
-Pomożesz Joelle przy obiedzie do tego poznasz jej rodziców. -Powiedział. -Ja już wychodzę do pracy. - Ucałował mnie w czoło potem ją i wyszedł.
-No cudownie. - Pomyślałam. Usiałam przy stole i zaczęłam jeść naleśniki.
-Więc co robimy na obiad ? - Spytała.
-Hmm.... A może by tak zrobić rosół jako pierwsze  danie a na drugie schabowe z młodymi ziemniaczkami i kalafiorkiem. - Powiedziałam po kilku minutach myślenia.
 -Kocham Cię dziewczyno. -Powiedziała. Zdziwiłam się bo myślałm ,że będzie wredna jednak okazuję się miła. Się jeszce zobaczy. Po godzinie wyszłyśmy z domu i poszłyśmy na miasto aby kupić potrzebne składniki . ustaliłyśmy , że upieczemy jeszcze jakieś ciasto . W sklepie co ponownie się zdziwiłam Joelle i ja dogadywałyśmy się a nawet i śmiałyśmy jak głupie. W domu to jeszcze lepiej było. Obrzucałyśmy się mąką  i śpiewałyśmy. Robiłyśmy wszystko jak gdybyśmy były najlepszymi przyjaciółeczkami. I widać było, że nie musiała niczego udawać. Szczerze to ja też nic nie udawałam.


-------------------------------------------------------
I kolejny rozdział już za nami :P I jak wam się posoba to opowiadanie ? Tak jak do poprzedniego poproszę o trzy komentarze. I jeśli chodzi o błędy to piszcie mi jakie one są czy takie małe i słabo widoczne , czy jest ich sporo po prostu piszcie bo każdego posta przed dodaniem sprawdzam jakiś dwa razy i błędy mi podkreśla , ale jak widać nie wyszstke . 

poniedziałek, 12 listopada 2012

5. Więc to będzie nasza mała tajemnica

Obudziłam się rano na sofie a obok mnie leżała cała piątka. No pięknie jeden miał na mnie nogę. Drugi rękę. Niall nawet ślinił się na moje ramie co nieco mi przeszkadzało. Wstałam ostrożnie aby ich nie pobudzić , ale pech chciał , że strąciłam butelkę. No pięknie .Angel dosłownie sto punków za myślenie dla Ciebie. Ponownie. Chłopcy w sekundę się obudzili.
-Coś się stało ? -Spytał Liam przecierający oczy.
-Nie śpijcie sorki ja już wracam. -Powiedziałam.
 -Niby gdzie  ? -Spytał Zayn.
 -Emm może by tak do domu.  -Zaśmiałam się.
 -Nie ma tak dobrze. Zjesz z nami śniadanie a potem Cię odwieziemy. -Powiedział Harry.
 - Nie ma takiej potrzeby już i tak za długo wam siedziałam na głowie. -Machnęłam ręką.
 -Angel siad płaski. - Powiedział Liam tonem jak u ojca. Spojrzałam na niego jak na kretyna ale się posłuchałam i usiadłam na sofie.
-Nie bez przyczyny nazywamy go 'Daddy '-Powiedział Louis.
 -Właśnie widzę. - Wydusiłam z siebie. Liam się uśmiechnął i poprowadził mnie do kuchni. Louis poszedł obudzić swoją ukochaną, ale już jej tam nie było. No tak było 12 a ona musiała wracać do domu. W te wakacje miała lecieć gdzieś bo była oczywiście modelką. W kuchni pomagałam zrobić chłopaka śniadanie. żucałam Harremu orzeszki a on miał je łapa ustami. Na skutek tego połowa była na podłodze . Zayn się z nas śmiał a Liam narzekał  ,że nikt mu nie pomaga. Niall , on to pomagał aż za bardzo... ale w podrzeraniu wszystkiego i chłopcy zamknęli go na tarasie. Co chwile walił w szklane drzwi jednak nikt mu nie otwierał. Louis wchodząc do kuchni śmiał się z blondyna. Zaczął robić do niego jakieś miny na które Horan się denerwował. Kiedy jajecznica z 20 jajek została już zrobiona wpuściliśmy żarłoka który zabrał się jako pierwszy za jedzenie swojego . Ja nie wiem gdzie on mieścił te siedem jajek. Ja ledwo zjadłam z dwóch. Po śniadaniu szybko sprzątnęliśmy i pojechaliśmy całą szustkądo mojego domu. Chciałam aby poznali mojego tate i Joelle ale nieco się bali gdyż dowiedzieli się  o gazie który mi dał. Śmiałam się z nich  , no ale cóż to był ich wybór.
-Jestem. -Krzyknęłam kiedy już weszłam.
 -I jak było ? - Spytał. Weszłam do salonu i usiadłam na sofie koło niego i Joelle.
-Super . I nie musiałam używać gazu. - Zaśmiałam się.
-No może troszeczkę za bardzo opiekuńczy jestem. -Powiedział. - Ale dowiesz się za jakieś 30 lat bo wcześniej Cię nikt nie wypuści z domu ,i dowiesz się jak to jest być rodzicem. Zaśmiałam się.
-Taa tato.  - Powiedziałam i zaczęłam wchodzić do swojego pokoju. Ta jasne on i martwienie się. Szkoda , że zaczął się martwić dopiero teraz jak miał na mnie wylane przez dwa lata. I on się jeszcze dziwił , że miałam no i dalej mam do niego żal. Może tego nie pokazuje bo mamy ten cały 'Pakt' ale dalej tak jest. Jednak gdyby nie on to pewnie bym nie poznała chłopków. Siedziałam już w swoim pokoju. Poszłam się umyć i już byłam gotowa na umówione zakupy z Katy. Kiedy przyszła wyszłyśmy z domu. Opowiedziałam jej o wieczorze. Ona tak samo jak mój tato lekko przesadzała i mówiła, że dziwne , że się nie bałam. Na mieście wygłupiałyśmy się nieco . Było super. cieszyłam się z małych pierdół jak nigdy. Po jakiś trzech godzinach przyszłyśmy obie zmęczone. Katie zgodziła się zostać u mnie na noc. Tak jak poprzedniego wieczoru miałam maraton filmowy jednak tym razem z kimś innym.

Rabo obudził mnie telefon.
 -Kim jesteś i dlaczego mnie budzisz ? -Powiedziałam ledwo. Ktoś się zaśmiał.
 -Kobieto jest już dwunasta a Ty jeszcze śpisz ? - Krzyknął znajomy głos.
  -Zayn dobranoc. -Powiedziałam i się rozłączyłam. Odłożyłam telefon i ponownie zamknęłam oczy.
Znowu zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
 -Zayn mówiłam Ci ,że ide spać. -Już chciałam się rozłączyć , ale usłyszałam damski głos.
-Zayn  ? Córeczko jaki Zayn.
-Mama ? -Krzyknęłam i podniosłam głowę. Na moje nie szczęście walnęłam głową w biurko.
 -Nie nikt mamo. Myślałam , że to znowu mój kolega. - Powiedziałam. Masując bolące miejsce na głowie. Katie się obudziła.
 -Możesz być ciszej ludzie tu próbują spać. -Powiedziała przewracając  się na drugi bok. Już wiedziałam czemu spalam pod biurkiem . Moja kuzynka zepchnęła mnie z łóżka i przeturlałam się pod biurko. No pięknie.
-Wszystko w porządku ? -Spytała.
 -No jasne. - Powiedziałam myśląc w tym momencie o chłopakach.
-Widzę , że poznałaś kilka nowych osób. Z tego co mówił twój ojciec. -Powiedziała szczęśliwa. No tak moja mama zawsze chciała aby se znalazła jakiegoś przystojnego chłopaka i to najszybciej jak tylko się dało. Przekręciłam oczami i poszłam do łazienki aby dalej nie budzić Katie.
-Mamo po pierwsze oni są slawni. Mogą mieć każdą i na pewno nie mnie. A po drugie każdy no moze prawie każdy ma dziewczynę.
 -Założę się , że ten który Ci się podoba najbardziej ma dziewczynę. Jak mu tam było Louis ? -Zadrwiła moja mamusia.
 -Pa mamoo. -Powiedziałam i się rozłączyłam. Spojrzałam w lustro  i sie przeraziłam. Włosy miałam straszne. Szybko poszłam wsiąść gorącą kompiel . Chciałam się odprężyć , ale Katie mi nie dała.
 -Na dole jest druga łazienka. -krzyknęłam.
 -Joelle ją zajęła. - Powiedziała już ponoć nie wytrzymując. Obwinęłam się w ręcznik i wyszłam. Weszłam do swojego pokoju gdzie na łóżku siedział Louis.
 -Em ..... Co.... Louis ? -Zaśmiał się.
 -Niezłe wdzianko. - Powiedział. Spojrzałam na siebie i dopiero teraz uświadomiłam sobie , że byłam w samym reczniku.
 -Kurde. - Powiedziałam i wybiegłam z pokoju. -Katie wyłaź. -Krzyknęłam tak głośno , że Louis w moim pokoju pewnie wszystko słyszał. Kiedy tylko mi otworzyła wbiegłam do środka.
-Pali się czy co ? -Spytała.
-Dlaczego na moim łóżku siedzi Louis ? -Spytałam.
 -Louis Tomlinson? -Zdziwiła się.
-A znamy jakiegoś innego Louisa Tomlinsona ? -zaśmiała się.
-Czekaaj czy on Cię widział..... ?
-Niestety. Kto go wpuścił. ? -Spytałam.
-Pewnie twój tato jako wychodził . -Zaśmiała się. Szybko ubrałam się a gdy wyszłam dziewczyan gadała z nim .
-Przepraszam , że tak długo .-Powiedziałam. Katie wyszła z pokoju puszczając mi oczko. Zaśmiałam się pod nosem i usiadłam koło niego .
-Więc Louisie Tomlinsonie co Cie do mnie sprowadza ? -Spytałam. Chłopak pokręciłam oczami.
 -A tak przejeżdzałem tędy i pomyślałem , że zabiorę Cię na spacerek. -Powiedział.
-Spacerek powiadasz ? -Zaśmiałam się. -A czy twoja dziewczyna nie będzie miała nic przeciwko ? Jakoś nie przypadłam jej do gustu.
-Nie bój się nie dowie się. -Powiedział mi na ucho a jego oddech wędrował po mojej nagiej szyi. Poczułam dreszcze. Westchnęłam.
-Więc to będzie nasza mała tajemnica . -Odpowiedziałam mu również na ucho. Chłopak się zaśmiał .Wstaliśmy i wyszliśmy z mojego domu.
 -Czyli mam powiedzieć , że wzłaś ? -Krzyknęła za mną Katie.
 -Sie wie kuzyneczko. -Opowiedziałam z szerokim uśmiechem.


----------------------------------------------------------------------------
I już piąty. No jak szybko :P I co dostane pod tym trzy komentarze ? Co dacie mi trzy ? :P Jeśli będą do jutra do jakiejś 17 to dodam , ale wcześniej nie bo będę w szkole :( 

4. Dziecko czy Ty się dobrze czujesz ?

-Tatusiu. - Z samego rana weszłam do kuchni. On się zakrztusił swoją kanapką.
-Dziecko czy Ty się dobrze czujesz ? -Spytał wstając do mnie. Położył rękę na moim czole.
 -Nie masz gorączki.- Powiedział.  -Czego chcesz ? -Spytał po chwili.
 -No bo wiesz moi znajomi organizują maraton filmowy.....
-Nie. -Powiedział zanim zdążyłam dokończyć.
 -Ale tato - krzyknęłam.
 -Nie spędzisz całej nocy z pięcioma facetami.
  -Tato , ale tam po pierwsze będzie ich ochroniaż a po drugie ich dziewczyny.
-Nie. - Powiedział ponownie.
 -Mama mi pozwala wychodzić do znajomych na noc. -Powiedziałam.
 -Ale ja to nie twoja matka.
  -Ale no tatoo. - Powiedziałam.
 - Angel nie. Nie wiesz jacy oni są. Mogą coś Ci zrobić. -Powiedział , był już zdenerwowany.
 -Ale oni mają pełno ochorniaży i będzie ich tam tylu , że nie zrobią mi nic. Tak poza tym wiem jacy są i nigdy by nie skrzywdzili dziewczyny. Nikogo . -Teraz to ja byłam zła na ojca. Może miał racje, może nie znałam ich zbyt długo no ale to One Direction oni tacy nie są. Każda dziewczyna ie o tym , że oni są najbardziej kochanymi i opiekuńczymi facetami na świecie.
-Zróbmy tak. Zgodzę się pod jednym warunkiem. -Powiedział po chwili.
 -Jakim ? - Spytałam siadając przy stole.
 -Wszystko będziemy mieli sobie wybaczone. Ty nie będziesz miała na mnie fochów. I na pewno nie będziesz miała czegoś do Joelle. -Powiedział.
-Ale ja nie mam nic do Joelle. -Powiedziałam lekko oburzona. Odgarnęłam włosy z policzka i wstałam.
 -Umowa ? -Zapytał.
 -Tak. -Powiedziałam. Szybko pobiegłam do mojego pokoju i chwyciłam za telefon.
  -Heej sorki jeśli przeszkadzam , ale się udało. Mogę do was przyjść. :)
-No to świetnie podaj mi swój adres to ktoś przyjedzie po ciebie koło ósmej.
Zaczęłam skakać i piszczeć  ze szczęścia. Wyciągnęłam z szafy jakieś ciuchy w których mogłabym pójść. Spakowałam do trony również kilka potrzebnych rzeczy takich jak ładowarka do IPoda , telefonu. Jakieś kosmetyki i kilka innych.  O godzinie 15 miałam już wszystko spakowane. Więc miałam jeszcze sporo czasu dla siebie. Szkoda tylko , że nie wiedziałam co mam z nim zorbić. Z początku siedziałam na fotelu i się jedynie okręcałam, ale po kilku minutach mnie się to znudziło. Usiadłam więc przy komputerze i zaczęłam pisać z ludami. Tak mnie to wciągnęło, że nawet nie zorientowałam się,  że jest już 19.
 -Kurde. - Krzyknęłam. Szybko porwałam ubrania i zamknęłam się w łazience. Ubrałam strój przygotowany wcześniej i lekko się pomalowałam. Ponownie chciałam czuć się piękna. Albo po prostu chciałam aby Louis stwierdził , że jestem piękna . Uśmiechnęłam się patrząc na swoje odbicie. Zawsze tak robiłam gdy tylko byłam zadowolona ze swojego wyglądu. Wtedy zadzwonił mój telefon. Był to nieznany numer. Odebrałam.
 -Hallo ?
-Angel. Hej to ja Harry. Zaraz będę pod twoim domem.
-No spoczko to ja już wychodzę. -Powiedziałam i się rozłączyłam. Szybko wziełam swój plecak i go założyłam. Przez chwilę zastanawiałam się jeszcze jakie buty ubrać adidasy czy na obcasie. Wybrałam więc na obcasie aby wyglądać nieco lepiej. Tak też właśnie było.
-Tato to ja lecę. -Krzyknęłam.
 -Angel zaczekaj. - krzyknął i pojawił się koło mnie.
 -Będę do Ciebie dzwonił co jakiś czas i masz to. -Powiedział całując mnie w czoło i do ręki dął mi gas pieprzowy.
 -Wolałbym żebyś to miała przy sobie. -Powiedział i mnie puścił.
 -Jasne tato.  -Uśmiechnęłam się. Spakowałam go do plecaka i wyszłam z domu. Czekałam jeszcze jakieś dwie minuty i Harry pojechał. Wsiadłam do samochodu i się z nim przywitałam. Zaczelismy jechać.
-No Angel może opowiedz mi coś o sobie. -Powiedział.
-A co tu gadać. - Powiedziałam.
 -No mów dziewczyno. -Zaśmiał się  , ja razem z nim.
-Dowiesz się w swoim czasie. -Przekręcił oczami.
 -Już wiem co Louis w Tobie widzi. -Powiedział nagle.
 -Co ? Jak to co we mnie widzi. Nie rozumiem. -Zdziwiłam się. Na serio nie czaiłam o co mu chodzi.
 -Chyba mu się podobasz. - Powiedział. Wybuchnęłam śmiechem. Spojrzał na mnie jak na jakąś idiotkę po chwili zaśmiał się ze mnie.
 - tak w ogóle to z czego się śmiejemy ? -Spytał po jakimś czasie.
 -Oj Styles. -Powiedziałam pod nosem . Wtedy dostrzegłam wielki piękny dom. Wjechaliśmy na jego posesje i już wiedziałam ,że to ich.
-Woooow . -Jedyne co z siebie wydałam.
 -Mnie tam się jakoś nie podoba. - Powiedział.
 -Jak coś takiego może się komuś nie podobać ? -Spytałm wysiadając już z samochodu.
-Za duży dom jak dla mnie . Pomimo tego , że jest nas pięciu. -Powiedział śmiejąc się.
-Jesteśmy. - krzyknął gdy tylko weszliśmy do ich domu.
-Angel poznaj Eleanor. -Powiedział Louis kiedy tylko mnie zobaczył. Wiedziałam dokładnie jak ona wyglądała ,nie przepadłam za nią. Ale co ja mogłam powiedzieć skoro jej nie znałam.
-Eleanor. -Powiedziała i odeszła. Nawet ręki mi nie podała. Widać było ,że Louis przejął się reakcją swojej dziewczyny na mnie. Dostrzegłam. że nie podoba jej się , że tu jestem. Usiadła na sofie a ja stałam jeszcze w przejściu. Chłopcy podbiegli do mnie i zaczęli mnie przytulać naraz. zgniatali mnie , ale na szczęście szybko puścili. Oj coś mnie się wydaje , że ten wieczór nie będzie do końca spokojny z nią. Usiedliśmy wszyscy w ich cudownym salonie i czekaliśmy na pierwszy film. Włączyli  'mój przyjaciel hachiko'. Nigdy wcześniej go nie widziałam , ale spodobał mi się bo był o psie więc zdecydowanie film dla mnie. Siedziałam między Harrym a Niallem którzy co chwile komentowali film. Śmieszyło mnie to co mówili bo to były kompletne głupoty jednak miło się ich słuchało. Eleanor stwierdziła, że film jest nudny jednak z tego co się dowiedziałam to był ulubiony film chłopaków. Ucieszył mnie ten fakt bo kochałam takie filmy. Oczywiście w połowie już zaczęłam płakać. Eleanor spojrzała na mnie jak na idiotkę bo jako pierwsza się popłakałam, ale ja miałam tak zawsze. Moją największą wadą jak kto woli było to ,że jestem zbyt wrażliwa. Tak bliżej Końca zaczęli płakać chłopcy widać było , że Eleanor się strasznie po wstrzymuje i jej się to udało. Pewnie nie chciała sobie rozmazać makijarzu jak ja to zrobiłam. Po filmie poszłam do łazienki umyć się wyglądałam strasznie. Dziwiłam się, że chłopcy się nie wystraszyli gdy mnie zobaczyli. Odrazu zadzwoniłam do taty powiedzieć mu , że wszystko w porządku. Pytał czemu mam taki za chrypnięty głos. Opowiedziałam mu o filmie. Śmiał się ze mnie. 
-A Ty co taka wrażliwa ? -Spytał Zayn kiedy już do nich wróciłam Eleanor już spała w pokoju Louisa jednak on był jeszcze z nami. 
 -Mam tak od zawsze. - Powiedziałam. 
 -Oj biedna. -Powiedział Harry. 
 -Biedny piesek. - Powiedziałam i na samą myśl o tym zwierzaku zrobiło mnie się żal. 
-Ej ale nie płacz nam znowu. - Powiedział Niall przytulając mnie. Już nie czułam się tak pod ekscytowana nimi jak na samym początku. Teraz zobaczyłam ,że to normalni ludzie. 
 -Przejęłam się tym tak bardzo bo to było zwierze. -Powiedziałam. 
 -Zwierze ? -Spytał zdziwionony Liam. 
 -Tak zwierzęta to mój słaby punkt. -Zaśmiałam się ocierając łzę. 
-Ooo jakie to słodkie. - Powiedział Zayn odpychając blondyna oddemnie i przytulając się  sam do mnie. Czułam jego ciepło. Było mi w jego jak i w Nialla ramionach naprawdę miło, jak nigdy. W końcu mnie puścili i włączyli kolejny film. Ten nie był taki , zwykła zabawna aż za bardzo komedia. Oglądaliśmy śmiejąc się. Aż dziwiłam się , że Eleanor się nie obudziła. Chłopcy jak to oni komentowali wszystko co się działo. 

-----------------------------------------------------------------------
I kolejny . :) Ponownie poproszę o dwa komentarze :P I piszcie jak wam się podoba :) Do następnego <3 

niedziela, 11 listopada 2012

3.No dziewczyno świecisz inteligencją.

Co chwilę wpatrywałam się w miejsce gdzie grają chłopcy w siatkówkę. Chyba to dostrzegli bo nagle Louis zaczął mi machać. No pięknie a się wpakowałam. Szybko wstałam aby wejść do wody. Wtedy dostrzegłam , że brunet zmierza w moim kierunku.
- Nie uciekaj. -Zaśmiał się  i zaczął wchodzić za mną do wody.
 -Jak ja nie uciekam. - Powiedziałam stojąc w wodzie po kolana . Chłopak podchodził do mnie. Uśmiech z twarzy mu nie schodził.
 -Tak się zastanawialiśmy czy może nie zechciała byś z nami zagrać ? -Spytał.
-Ja ? -Spytałam niepewnie. Ponownie się wygłupiłam. No świetnie Angel . Dosłownie cudownie.
-A widzisz tu kogoś innego ? -Spytał . Rozglądnęłam się.
 -No nie . -Zaśmiałam się. On również.
- Choć bo ja i Harry potrzebujemy kogoś do drużyny bo jak pewnie wiesz jest nas tylko pięciu. - Zaśmiałam się i zaczęłam wychodzić z wody.
 -A wiesz , ze bardzo chętnie. -Opowiedziałam. W głębi duszy podziękowałam mamie która namawiała mnie na lekcje gry w siatkówkę.
-Chłopcy poznajcie Angel. Angel to jest Liam, Zayn , Niall i Harrego już znasz. - Powiedział Louis.
  -Angel ? To ta dziewczyna o której wczoraj tyle gadałeś , że nie dało się ciebie uciszyć ? -Spytał Niall chyba nie zdając sobie sprawy z tego co właśnie zrobił. Każdy spojrzał na blondynka który dopiero teraz się zaczaił co zrobił. Ja ponownie się zaczerniłam ale tym razem nie sama. Wraz ze mną był Louis.
 -No to może choćmy grac! -Krzyknął Zayn aby wybrnąć z tej dziwnej sytuacji. Tak jak mówił wcześniej Louis grałam z nim i Hazzą w jednej drużynie. Kiedy dostrzegli , że idzie mi świetnie chcieli się zamienić abym to ja była w przeciwnej drużynie zamiast Nialla który szczerze nie umiał zbyt dobrze grac. Louis wrzeszczał , że nie ma takiej opcji , że ja jestem ich małym kołem ratunkowym gdyż wcześniej przegrywali. A to tylko dlatego , że byli we dwójkę w żeczywistości grali nawet nieźle.
-Wooochoo. -Krzyknęłam gdy udało mi się strzelić punkt. Zapomniałam się z kim teraz jestem i dosłownie przy nich zaczęłam tańczyć mój taniec szczęścia. Kiedy mi się przypomniało stanęłam a chłopcy z mojej drużyny robili to samo. Spojrzałam na nich i się zaśmiałam. Szczerze czego ja się bałam. Przecież oni są nienormalni. Jak zacznę z siebie robić idiotkę to u nich będzie to chyba normalne. Harry podszedł do mnie i przybił mi piątkę.
-Ha i teraz wygrywamy. -Krzyknął loczek. Graliśmy tak jeszcze przez pewien czas aż w końcu wygraliśmy 7 do 4.
-Jesteś niesamowita. Kim Ty jesteś , że jesteś taka idealna ? -Zapytał ze śmiechem Niall.
 -A no wiesz wszyscy mówią , że aniołem. -Zaśmiałam się. W ich towarzystwie byłam już nieco bardziej wyluzowana. Teraz byli dla mnie zwykłymi chłopakami a nie jakimś tam One Direction.
 -A wiedziałem. Wiedziałem, że masz to imię nie z przypadku.  -Krzyknął Louis. Zaśmiałam się. Wtedy zadzwonił mój telefon. Była to Stella. Odebrałam.
-Hallo. -Spytałam podekscytowana jak wcześniej.
 -Co to za krzyki. Angel czy ty jesteś z nimi ? -Spytała z przejęciem w głosie.
 -Może. - Powiedziałam prawie piszcząc. Chłopcy patrzyli na mnie.
 -Dzwonie żeby sprawdzić czy dałaś radę i widzę , że tak. To teraz Ci nie przeszkadzam i żegnam.
  -Pa . Kocham Cię. - Powiedziałam i się rozłączyłam.
  -Uuuu. -Zapiszczeli.
  -Co ? -Spytałam patrząc na nich dziwnie.
 -Chłopak się martwi ? -Spytał loczek.
 -Fajnie by było gdybym go jeszcze miała. -Powiedziałam.
-Więc..... ?
  -Moja przyjaciółka.
- Ta od której masz tą bransoletkę ? -Spytał Louis podchodząc do mnie i dotykając mojego nadgarstka w celu zobaczenia  ozdoby na nim.
  -Tak. -Uśmiechnął się do mnie.
 -Angel. - Nagle usłyszałam głos taty, Który zaczął podchodzić do nas.
 -Ohoo. Wielki tata obserwuje nas. - Powiedział Zayn. Zaśmiałam się tak jak i reszta.
 -Jedziemy już . Pakuj się . -Powiedział i zaczął odchodzić w stronę samochodu.
 -No chłopaki miło było , ale się skończyło. - Powiedziałam i zaczęłam odchodzić.
 -Angel. -Zawołał Liam.
 -Tak ? -Spytałam odwracając się.
  -Podasz mi swój numer ? Wiesz na wypadek gdybyśmy ponownie potrzebowali kogoś do gry. -Powiedział. Zdziwiłam się. Liam Payn chciał mój numer. Ponownie chciałam piszczeć , ale na szczęście umiem się nieźle kontrolować.
-Jasne. - Powiedziałam. -075...... -I odeszłam machając im.
-Widzę,  że już się zaprzyjaźniłaś z kimś. - Powiedział tato uśmiechając się do mnie.
 -tato . To nie są byle jacy chłopacy. Tato to jest One Direction. -Powiedziałam.
  -Ci na których wczoraj byłaś koncercie ? - Spytał nieco zdziwiony.
 -Tak. Sama nie wiem jak to możliwe. - Powiedziałam tak podekscytowana i szczęśliwa , że mój ojciec jak i pewnie Joelle myśleli , że zaraz wybuchnę ze szczęścia. Jednak tego nie zrobiłam. Odwróciłam się i chłopcy patrzyli w moją stronę. Pomachałam im a oni mi odmachali. Wsiedliśmy do samochodu a ja nawet nie mogłam myśleć  .Tak wszystko we mnie buzowało a najbardziej myśli których miałam w głowie tyle , że nawet nie wiedziałam o czym dokładnie myślę. Mogłam przysiąc , że to najlepszy dzień w moim całym życiu. Nie wiedziałam tylko po co Liamowi mój numer. Chciałam zadzwonić do Stelli jednak miała juz wyłączony telefon który oznaczał jedno. Biedna dziewczyna jest już odłączona od świata. Ciekawa byłam jak ona to wszystko wytrzyma.
  -Nareszcie. Jak ja jestem zmęczona . -Krzyknęłam wchodząc do swojego pokoju. Weszłam odrazu na komputer gdzie dostrzegłam, że cała piątka mnie followuje. Boże. Pisnęłam.
  -Coś się stało ? -Wbiegła wystraszona Joelle.
 -Nie nic. -Powiedziałam z uśmiechem na mojej twarzy.
 -Znowu oni ? -Spytała jakby zamęczona ich tematem.
 -Tak znowu oni. - Powiedziałam. Ona przekręciła oczami i wyszła trzaskając drzwiami. Nie przejęłam się tym . Dla mnie liczyło się jedynie to , że znam ich wszystkich. Boże moje największe mażenie się spełniło.  Nagle zaczęło follować mnie coraz to więcej ludzi. Wcale się nie dziwiłam bo skoro oni followują mnie to wiadomo , że inni też . Westchnęłam . Dalej nie mogłam myśleć. Musiałam z kimś pogadać. Stella była poza moim zasięgiem więc musiałam ściągnąć tu Katie.
  -No młoda co jest ? -Spytała wchodząc po jakimś czasie do mojego pokoju. Odrazu opowiedziałam jej o moim dzisiejszym dniu. Moja kuzynka cieszyła się razem ze mną. Odrazu zaczęłyśmy zastanawiać się nad tym na co Liamowi mój numer. Katie zgodziła się , że 'Ktos do gry w siatkę ' To tylko pretekst do tego abym dała mu numer. W tym momencie zapomniałam o wtopie którą zrobił Niall. Wieczorem moja kuzynka wróciła do domu a ja szykowałam się do spania. Nagle dostałam sms'a
-Witaj panno Angel.
-Z kim pisze ? -Spytałam mając nadzieję , że to któryś z nich. Wcale się nie myliłam.
 -A zgadnij.
-No nie wiem . Wiesz bardzo dużo znam ludzi. -Teraz to byłam pewna , że to któryś z nich .
  -A zaginiona bransoletka Ci coś mówi ?
 -Sorki ale nie :P  -Zaśmiałam się do telefonu. Teraz to było pewne , że to Louis.
  -O dziewczyno grabisz sobie :D
  -Hahah jasne. :P
  -A tak na serio to jestem ja Louis.
 -Oj droczę się z Tobą od samego początku. -Przez sms'owanie byłam nieco bardziej odważna.
-Ale i tak sobie grabisz. - Śmiałam się cały czas pisząc z nim. Odrazu sobie zapisałam jego numer. Normalnie zapisałam bym Louis <3 , ale pewnie mógłby to zauważyć. Więc napisałam Louis Tomlinson o tak dla zmyłki. Ja to zawsze miałam chore pomysły.
  -No dobra koniec tego pierdzielenia. Piszę do Ciebie bo jutro wieczorem organizujemy maraton filmowy. Wpadniesz ? -Wgapiałam się w telefon i czytałam to chyba z milion razy.
- Angel. Jesteś tam ? -Dostałam drugiego sms'a.
 -Tak jestem. A do której by to było ?
  -Całą noc.
  -Mój tato mi nie pozwoli.
 -Oj wymyślisz coś jesteś mądrą dziewczynką.
  -Nawet już mam plan.
 -Oooo mówiłam. Poznasz jutro Eleanor. -Eleanor ?! Eleanor ?! Co ?? Właśnie mi przypomniał , że ma  dziewczynę. No tak Angel co Ty się spodziewałaś , że ktoś taki jak Louis Tomlinson będzie chciał być z Tobą. No dziewczyno świecisz inteligencją.

----------------------------------------------------------------------
Rozdział trzeci. I jak podoba wam się to opowiadanie ? Mam nadzięję. Teraz zaszaleje i poproszę odwa komentarze :P No dobra to do kolejnego <3 

sobota, 10 listopada 2012

2.Takiej dziewczyny jak Ty nie da się zapomnieć.

-To dzięki Tobie. -Krzyknęłam przez telefon.
-Oj dziewczyno masz po prostu szczęście to nie jest w niczym moja zasługa.- Powiedziała uradowana Stella moim szczęściem .Uśmiechnęłam się patrząc ponownie na podpis Louisa. Ucieszyło mnie bardzo to , że nie napisał tam tylko swojego imienia. 'Angel to naprawdę niesamowite imię :) 'Za każdym razem jak wgapiałam się w to zdjęcie to aż nażyłam o nim .
-Angel. -Powiedziała Stella. No nie ponownie się wyłączyłam. Nie wiem jak ja to robię , ale naprawdę często mnie się to zdażało.
  -Słucham ? -Spytałam.
  -Zastanawiam się o co mu mogło chodzić tym. 'Pasuje do Ciebie'. -Powiedziała moja przyjaciółka.
 -Nie wiem. Ale jak go spotkam ponownie to zapytam. - Powiedziałam i odrazu się zaśmiałam. Ona razem ze mną.
-Dobra ja lecę a Ty moja wypoczywaj i opal się troszeczkę bo w Irlandii się nie da.- Zaśmiałam się. No tak musiałam się szykować bo jechałam z tatą i Joelle na plaże. Założyłam na siebie już mój strój kąpielowy a na to jakieś zwykłe ubrania. Cieszyłam się bo na dworze było cieplutko. Może nie tak jak w Polsce ale było ciepło. Ahhh jak ja tęsknię za Polską.  Szybko zeszłam na dół i już tylko trzeba było czekać na Joelle która od godziny się malowała. Niecierpiwliłam się no ale co poradzić ,że niektórzy ludzie muszą zawsze i wszędzie wyglądać cudownie. Kiedy w końcu wyszła , mogłam szczerze powiedzieć , że wyglądała pięknie. Nie miała na twarzy tyle tapety ile to czasem mają dziewczyny w mojej szkole.
-Gotowi ? -Spytał tato . Obie pokiwałyśmy głowami. Wpakowaliśmy się do samochodu i już jechaliśmy. Na plaże prywatną musieliśmy troszeczkę jechać gdyż była kawałek. Cieszyłam się z tego bo zawsze uwielbiałam jeździć i wpatrywać się w szybę. Wtedy mogłam o wszystkim w spokoju pomyśleć. Założyłam słuchawki na uszy i znowu odpłynęłam w myślach.
-Jesteśmy . - Po jakiś dwóch godzinach jazdy byliśmy na pięknej plaży. Ten ocean był przecudowny. Słoneczko grzało jeszcze bardziej jak przedtem. Ludzie w wodzie już surfowali. Kochałam wodę więc postanowiłam się wykąpać , jednak jeszcze nie teraz. Szybko zdjęłam swoje ciuszki gdyż chciałam się opalić. Wyłożyłam się na ręczniku i ponownie zatraciłam się w muzyce. Nie wiem co ja bym zrobiła bez niej.  Leżałam z zamkniętymi oczami nieco oddalona od taty i jego dziewczyny chciałam ich na troszeczkę zostawić samych a poza tym nie kręci mnie widok obściskującego się ojca z inną kobietą jak moja matka. Nagle poczułam jak dostałam mokrą piłką. Szybko wstałam i wzięłam piłkę do ręki. Zaczął biec do mnie jakiś chłopak. Gdy był już coraz bliżej ponownie zamarłam. Był cały mokry i jego włosy nieco zakrywały jego twarz, ale ja go dostrzegłam. Boże co za zbieg okoliczności.
 -Bardzo Cię przepraszam , ale mój przyjaciel Louis nie umie grać w siatkówkę. - Powiedział mokry loczek.
 -Nie ma sprawy Harry.- Powiedziałam bez zastanowienia patrząc na niego i uśmiechając się zalotnie.
-Czyżby fanka ? -Zaśmiał się chłopak. Ja się zarumieniłam.
 -No może troszeczkę.
 -Harry . Przestań podrywać i wracaj. -Nagle zaczął dobiegać do nas nikt inny jak Louis. Boże , jaka ja byłam ciekawa czy on mnie pozna . No ale na co ja liczyłam przecież on w swoim życiu widział z milion fanek . Podbiegł do nas i spojrzał na mnie.
 -Angel ? -Spytał niepewnie. Zaniemówiłam. Jednak pamiętał.
 -Pamiętasz mnie ? -Spytałam ze zdziwieniem.
 -Takiej dziewczyny jak Ty nie da się zapomnieć. - Powiedział. Ponownie się zarumieniłam. Zaśmiał się lekko co pewnie oznaczało  ,że moja twarz przypominała już buraka. Odgarnęłam nerwowo włosy z czoła i przygryzłam dolną wargę.
 -Czy ja o czymś nie wiem ? -Wtrącił się Harry. Jak ja mogłam o nim zapomnieć?! Wpatrywałam się tak w Tomlinsona , że zapomniałam o loczku.
-Pamiętasz jak wczoraj znalazłem bransoletkę ? -Spytał patrząc teraz na swojego kolegę. Odetchnęłam .
-No jasne, ale co to ma spólnego z twoją nową kolerzanką ? -Spytał.
 -Ta bransoletka jest moja. Louis mi ją jedynie zwrócił. - Powiedziałam. Oboje spojrzeli na mnie.
-No własne. - Powiedział Louis ponownie patrząc na mnie. Znowu moje nogi się ugięły a ja myślałam , że zaraz zemdleje.
-Więc jesteś Angel ? -Spytał zaciekawiony loczek przerywając ciszę która panowała już od jakiejś minuty.
 -Tak.
-Piękne imię. - Powiedział uśmiechając się do mnie jeszcze bardziej jak przedtem. Boże jacy oni są cudowni.
-Mówiłem Ci, że jest piękne a Ty nie chciałaś słuchać. - Zaśmiał się Louis.
-Dobra Lou może nie przeszkadzajmy kolerzance i choćmy grać  bo reszta czeka na nas. - Powiedział Harry.
 -Jasne my już idziemy.  -Powiedział Louis nie odrywając oddemnie wzroku. Kiedy odchodził co chwilkę jeszcze patrzył za siebie czyli na mnie. Moje serce waliło jak oszalałe. Uszczypnęłam się aby sprawdzić czy to nie sen , ale jednak nie. gdyby nie to , że kawałeczek dalej grają sobie spokojnie to zaczęłabym pewnie tańczyć tu ze szczęścia. Położyłam się ponownie na moim ręczniku i wyciągnęłam telefon.
 -Oni tu są. -Powiedziałam cicho jednak byłam tak podekscytowana , że moja przyjaciółka pewnie się zorientowała.
 -Jak to ? Gdzie ? Co jak ? -Odrazu była zdziwiona.
 -Na plaży. Boże gadałam z nimi. Dostałam od nich piłką i on mnie pamięta. - Już prawie się wydzierałam i mówiłam tak szybko , że ona ledwo mnie rozumiała.
- Angel to cudownie idz do nich. -Powiedziała po czym musiała kończyć bo pakowała się . Jechała z rodzicami na jakiś czas na wieś pod namioty. Było mi smutno ponieważ Stella w te wakacje zostaje pozbawiona telefonu i innej elektoriniki a to tylko dlatego , że za dużo spędza przy tym czasu i nie ma czasu dla swojego rodzeństwa. Postanowiłam olać to co mówiła. Przecież ja do nich nie podejdę. Nie ma jak , ja nie dam rady. Jestem zbyt nieśmiała. 

----------------------------------------------------------
Rozdział drugi. I jak wam się podoba ? Tak jak wcześniej dalej będę prosiła o jeden komentarz :) Miłego czytanka i do następnego :P

1. Zawsze przynosisz mi szczęście.

-Nareszcie koniec. -Krzyknęłam szczęśliwa patrząc na moją przyjaciółkę. Ona uśmiechnęła się do mnie i mnie przytuliła.
  -Mała będę za Tobą tęskniła. - Powiedziała. No tak już za dwie godziny miałam samolot do Londynu. Miałam odwiedzić tatę. Westchnęłam na samą tą myśl. Nienawidziłam taty od czasu gdy tylko nas zostawił. Mama jednak się uparła abym dała mu szansę tak więc zgodziłam się na te dwa miesiące z nim i jego narzeczoną Joelle.Kiedy tylko Stella dowiozła mnie do domu..... Tak dalej zbieram kasę na swój samochód.... Wtedy wbiegłam do domu , porwałam już wczoraj przygotowane przezemnie rzeczy i poszłam się w nie przebrać.  Nie lubiłam się jakoś specjalnie stroić, jednak czasem były takie chwile , że aż chciałam się poczuć piękna. -Angel kochanie musimy już wychodzić. - Krzyknęła z dołu moja rodzicielka. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia i wyszłam porywając moje trzy walizki.
- Idę mamusiu. - Krzyknęłam już schodząc ledwo po schodach. Mama na szczęście mi pomogła. Uśmiechnęła się do mnie i wsiadłyśmy do samochodu. Teraz czekała nas tylko godzinna jazda samochodem. Włączyłam swojego IPoda i wsłuchałam się w tekst piosenki. Byłam wielką fanką One Direction. Pewnie to nawet po mnie widać. Delikatna , głupiutka blondyneczka pewnikiem fanka jakieś boysbandu. Kochałam piosenkę 'Stole My Heart ' która w tym momencie leciała już chyba po raz setny. Przymknęłam oczy i wczułam się w tekst.
  -Jesteśmy. - Powiedziała nagle mama szturchając mnie w ramie.
- Tak szybko ? -Zdziwiłam się.
  -No tak zasnęłaś. - Zaśmiałam się , szybko ustawiłam się w kolejce aby nadać mój bagaż i już po 30 minutach byłam w drodze na odprawę. Miałam przy sobie jedynie małą torebkę.  Kiedy już czekałam w wyznaczonym miejscu na samolot nudziło mi się strasznie. Dostrzegłam ,że sporo ludzi leci teraz to Lonydnu. Co się dziwić okres wakacyjny. W końcu wsiadłam do samolotu. Tam ponownie ze  słuchawkami w uszach odpłynęłam.  Po jakimś czasie ktoś mnie obudził. Powoli zaczynaliśmy lądować. W końcu. Nie chodziło o to  ,że tak mnie ciągnie do taty tylko  do Londynu. Tutaj właśnie mieszkało całe  One Direction. Wiedziałam ,że ich nie spotkam no bo przecież jestem zwykłą Polką a to jest wielkie miasto.  Nareszcie dorwałam swoje walizki i już szłam w stronę wyjścia. Na serio nigdy więcej nie biorę aż trzech walizek . Nigdy. Na szczęście szybko dostrzegłam tatę i zabrał oddemnie dwie. Obok niego stała Joelle. Szybko się uśmiechnęła i zaczęła mnie przytulać tak mocno , że jej cycki omało mnie nie zgniotły.
 -Nareszcie Cię poznałam. - Powiedziała chociaż i tak wiedziałam , że udaje taką miłą.
  -Ja również się cieszę. - Skłamałam. Tato uśmiechnął się do mnie i mnie przytulił. W końcu dotarliśmy do samochodu. Był spory i ładny. Mama opowiadała, że w Londynie tato się troszeczkę wzbogacił więc ciekawa byłam jego chaty. Tak jak już się spodziewałam mieszkał bardzo blisko miasta . Jadąc do jego domu przejerzdzaliśmy koło Milk Shake City. Tak tego Milk Shake City. Joelle dostrzegła moją radość i się uśmiechnęła do mnie. Chciałam to troszeczkę odwzajemnić aby być miłą jednak mi nieco nie wyszło.
  -Jeśli chcesz to jutro  się tam przejdziemy. - Powiedział ojciec.
 -Jasne . - Powiedziałam. Wolałam iść tam sama , no ale racja nie znam miasta ani nic więc pewnie bym się zgubiła. W końcu dojechaliśmy do domu. Nie mogłam uwierzyć , że oni mieszkają w czymś takim. Salon był ogromny. Plazma, bilard dosłownie wszystko co można sobie wymarzyć. Kuchnia również była śliczna. Joelle pokazała mi łazienkę na dole i na górze. Po chwili pokazała mi mój pokój . Kiedy do niego weszłam zaniemówiłam. Był taki piękny.
-Joelle wszystko wybierała. -Koło mnie pojawił się tato.
 -Dziękuje. Nie musieliście. - Powiedziałam uradowana jednak ojciec pewnie dostrzegł , że pokojem to mnie raczej nie przekupi.
  -Przygotuj się lepiej na kolejny prezent . -Powiedział. I miałam racje , że wie o tym .Ale nie dam się. Niczym mnie nie przekupi.
 -Córeczko. Jak pewnie wiesz to te woje One coś tam mają dzisiaj koncert. Zaczął mówić. A mnie na samo wspomnienie o nich zaświeciły się oczka.
  -I co sugerujesz ? - Spytałam zaciekawiona.
 -No wiesz mam tu bilety. - Powiedział po czym wyjął je z kieszeni i mi podał.
 -O matko. -Zaczęłam piszczeć. Ale czekaj.... Coś mi się nie zgadzało.
 -Dwa ... ? -Spytałam po kilku sekundowym zacieszu.
 -Myślisz , że puściłbym Cię samą? -Spytał. No nie. Wiedziałam, że wyśle mnie z tą swoją pudernicą. Westchnęłam.
 -Pójdziesz więc z Katie . Twoją kuzynką.  - Powiedział. Podniosłam głowę która była już spuszczona na dół.
 -Katie ? - Krzyknęłam.  No tak zapomniałam , że moja ukochana kuzyneczka tu mieszkała.
-Wiedziałem  ,że się ucieszysz. A teraz szykuj się bo za godzinę po Ciebie przyjedzie. - Powiedział.
  -Jak to za godzinę ? -Spytałam.
 -No koncert zaczyna się o 19 a jest już 15 i troszeczkę chyba tam postoicie. -Powiedział a ja szybko zaczęłam wyciągać coś z moich walizek. Pamiętacie jak mówiłam ,że czasem lubię czuć się pięknie ? To teraz jest ta chwila na to. Na szczęście miałam sporo ciuszków które nadawały się jednak nie mogłam się zdecydować.
 -Angel. -Usłyszałam znajomy głos.
-Katie. - Powiedziałam gdy tylko moja   starsza kuzynka weszła do mojej sypialni. Żuciłam się n nią a ona nie mogła oddychać.
 -Widzę , że nie możesz nic wybrać. - Zaśmiała się patrząc na bałagan który już zdążyłam zrobić.
-Masz to. - Powiedziała po kilku minutach . Podała mi jakiś strój i wypędziła abym przebrała się w łazience.   -Wyglądasz niesamowicie. -Powiedziała. Machnęłam ręką i usiadłam na fotelu aby kuzynka mogła mnie pomalować tak jak zawsze miała to w zwyczaju. W końcu wyjechałyśmy gotowe z mojego tymczasowego domu już byłyśmy podekscytowanie. Pomimo tego , że Katy nie lubi One Direction... No właśnie nie lubi ich to po co jedzie ?
  -Katie... Ale ty przecież ich nie lubisz . -Powiedziałam a ona się zaśmiała.
-Ale kocham Ciebie kuzyneczko. - Puściła do mnie oczko. Martwiłam się tym , że Katie będzie się nudziła no ale przecież sama się zgodziła nie zmuszałam jej . W końcu dojechałyśmy na miejcie. Odrazu usłyszałyśmy piski tych wszystkich nastolatek. Szczerze to sama bym się darła pomijając to  , że moim zdaniem to jest głupie. No co powydzierasz się trochę i jedyne co Ci to da to sadyswakcję z tego , że przyczyniłaś się do ogłuchnięcia wielu ludzi. Stałyśmy jakiś czas na zewnątrz. Zdziwiłam się bo ogólnie tutaj jest zawsze zimno jednak te wakacje zapowiadały się na cieplutkie. Śliczne grzejące słoneczko i ani jednej chmurki. Aż się ucieszyłam. To oznaczało , że jutro jedziemy na plaże. Nareszcie zaczęli wpuszczać. Co się okazało mój ojczulek wykupił nam bilety na miejsca przy samiuteńkiej scenie co oznaczało , że po koncercie mogę szybko postarać się o autograf. Staliśmy już przy  samej scenie. Chłopcy nagle wbiegli, dziewczyny ponownie piszczały. Jaka to szkoda , że oni mnie nie widzieli. Ahh chciało by się tak popatrzeć w ich oczka z bliska. Westchnęłam. Chłopcy zaczęli coś mówić a potem śpiewać pierwszą piosenkę. Stole My Heart. Ucieszyłam się bo zapewne wiecie, że kocham ją najbardziej ze wszystkich. Zaczęłam po cichu śpiewać. Gdy tylko się skończyła oni zaczęli śpiewać kolejną i kolejną. Tak właśnie zleciało to półtorej godziny. Aż za szybko. Zawsze czas dłuży mi się  miłosiernie a teraz tak nagle koniec. Zaczęłam szybko podbiegać do miejsca gdzie chłopcy zaraz mieli rozdać kilka autografów. Ciągnęłam moją kuzyneczkę za sobą. A ona ledwo nadążała. Nagle jakaś dziewczyna mnie popchnęła i wylądowałam na tyłku przy czym Katie pociągnęłam na siebie.

-Lepiej uważaj jak chodzisz blondyneczko.  -Zaśmiała się i wepchnęła do kolejki. Wstałam przy pomocy mojej kuzynki. Otrzepałam swoje spodnie z kurzu i zaczęłam iść w stronę kolejki. Nagle zorientowałam się , że zgubiłam swoją bransoletkę. I to jeszcze nie byle jaką bransoletkę. Tą którą dostałam od Stelli. Musiałam ją znaleźć . Padłam na kolana i zaczęłam szukać , Katie odrazu mi pomogła. Niestety straciłam szansę na zdobycie ich autografu. Jednak ta bransoletka wiele dla mnie znaczyła. Już było po niej to szukanie było jak igły w stoku siana. Jednak się nie poddawałam. Miałam nadzieję, że ją znajdę jednak z każdą minutą to było coraz bardziej ciężkie. W końcu chłopcy odeszli a dziewczyny zaczęły wychodzić. Ja i Katie zostałyśmy i szukałyśmy dalej , może jak będzie mniej ludzi to nam się uda.
 -A wy co tu jeszcze robicie ? - Spytał pewien koleś. Byłam taką Directionerką , że z daleka bym rozpoznała Paula. Nie mogłam uwierzyć przed mną stał Paul.
 -Już znikamy tylko , że zgubiłam tu bransoletkę która znaczy dla mnie wszystko . - Powiedziałam już prawie płacząc bo wiedziałam , że jej nie odzyskam.
 -Czy chodzi  o tą ? -Nagle usłyszałam głos który znałam bardzo dobrze. Spojrzałam na osobę która przybliżała się do nas. To był Louis. Louis Tomlinson, ten Louis trzymał moja bransoletkę w rękach.
  -Tak to ona mój boże Louis ja Ci dziękuję . -Powiedziałam. Podszedł do mnie i mi ją podał po czym obdarował tym niesamowitym uśmiechem. Spojrzałam w jego tęczówki i nie mogłam opanować mojego podniecenia. Na żywo było o niebo przysotjniejszy. Moje nogi ugięły się poddenną.
-Angel. - Powiedziała moja kuzynka szturchając mnie w ramie. Ponownie się wyłączyłam . Chłopak się uśmiechnął.
 -Angel ? -Spytał.
 -Tak wiem dziwne imię. - Powiedziałam zakładając bransoletkę i upewniając się, że już mi nie spadnie z nadgarstka.
 -Właśnie nie. Jest cudowne. Bardzo pasuje do Ciebie. - Powiedział i mnie przytulił po czym zabrał Paulowi swoje zdjęcie i je podpisał.
 -To dla Ciebie Angel. - Powiedział i zaczął się oddalać. Ja nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa. Właśnie poznałam Louisa Tomlinsona. Byłam w takim szoku , że nawet jednego dźwięku nie mogłam z siebie wydać. Poznałam go. Spojrzałam na moją bransoletkę.
 -Zawsze przynosisz mi szczęście. 


-------------------------------------------------------
I jest rozdział pierwszy dziękuję wam za te dwa spaniałe komentarze dziewczyny :) Ponownie poproszę o jeden komentarz bo wiem , że dużo ludzi jeszcze nie wchodzi na ten blog więc ... ale i tak bardzooo wam dziękuję nie spodziewałam się , że dzisiaj dostanę pierwszy komentarz a to , że dostałam dwa to już taki zaicesz :P No dobra ja tu się znowu rozpisałam :P Lece i do następnego <3 

Prolog.

Siedziałam w sali w której miało się coś odbyć. Byłam właśnie ze swoją najlepszą przyjaciółką Stellą ,szczerze to jedyną. Westchnęłam bo akurat przez to coś co będzie się tu działo odwołali moją ulubioną lekcję czyli gitarę. No cóż takie jest życie. Westchnęłam. Był dopiero początek roku szkolnego a ja nadal cierpiałam. Cierpiałam bo te wakacje były dla mnie najgorsze. Nigdy nie byłam jeszcze tak zraniona i upokorzona jak właśnie w to lato. Przymknęłam oczy , aby Stella nie dostrzegła moich łez. Wiedziała  ,że wróciłam z Londynu smutna i przygnębiona. Nikomu nie powiedziałam to  co się wydarzyło. Bałam się tego  ,że jak ludzie się dowiedzą to będę jeszcze bardziej wyśmiewana jak przedtem. Stella złapała mnie za rękę co miało oznaczać , że spokojnie mogę jej się wypłakać. Tak też zrobiłam . Położyłam głowę na jej ramieniu i zaczęłam cicho szlochać. Wtedy usłyszałam straszny pisk . Otworzyłam oczy i spojrzałam na sam początek sali gdzie stał dyrektor. Koło niego stało kilku chłopaków . Nie mogłam w to uwierzyć . To byli oni, jak oni się tu znaleźli. Wytrzeszczyłam na nich oczy po czym spojrzałam na moją przyjaciółkę.
-Musze się przewietrzyć. - Powiedziałam i zaczęłam kierować się w stronę wyjścia. Dziewczyny piszczące na ich widok nagle przestały a ja usłyszałam pierwsze melodie piosenki. I wtedy do moich uszu dopłyneły pierwsze  jej słowa .

"Do you remember summer ‘09
Wanna go back there every night"

Moje serce waliło jak oszalałe. Po kilku sekundach usłyszałam ten wspaniały głos który tak bardzo kochałam. Stałam w miejscu nie zdając sobie sprawy z tego ,że właśnie z tego miejsca jestem najbardziej widoczna. Chłopak zaczął do mnie podchodzić. Teraz to już zamarłam. Patrzył na mnie tymi swoimi cudownymi zielono-niebieskimi tęczówkami.
' I used to think that I was better alone
Why did I ever want to let you go
Under the moonlight as we stared at the sea
The words you whispered
I will always believe'

Zbliżał się do mnie , a moje nogi były jak z waty. Każdy na nas patrzył, śpiewał swoją zwrotkę patrząc na mnie. Kiedy już się tak zbliżał ja się opamiętałam i wybiegłam. Najnormalniej w świecie wybiegłam.
  -Angel. Zaczekaj! - Krzyknął za mną chłopak. Nie zatrzymywałam się, biegłam dalej.  Pewnie chcecie się dowiedzieć co się wydarzyło w te wakacje . Pozwólcie , że wam opowiem. Wszystko zaczęło się w zakończenie roku szkolnego.....

---------------------------------------------------------------
No to macie prolog.  I jak początek wam się podoba ? No mam nadzieję. Jak to ja zawsze poproszę o jakiś komentarz a tak na znak , że tu jesteście :P Wiem , że to jest takie troszeczkę wyłudzanie no ale już mnie troszeczkę znacie i wiecie, że nie będę prosiła o jakieś 50 czy nawet i więcej . Tak więc poproszę o jeden komentarz i dodam rozdział pierwszy który już piszę :)