poniedziałek, 12 listopada 2012

5. Więc to będzie nasza mała tajemnica

Obudziłam się rano na sofie a obok mnie leżała cała piątka. No pięknie jeden miał na mnie nogę. Drugi rękę. Niall nawet ślinił się na moje ramie co nieco mi przeszkadzało. Wstałam ostrożnie aby ich nie pobudzić , ale pech chciał , że strąciłam butelkę. No pięknie .Angel dosłownie sto punków za myślenie dla Ciebie. Ponownie. Chłopcy w sekundę się obudzili.
-Coś się stało ? -Spytał Liam przecierający oczy.
-Nie śpijcie sorki ja już wracam. -Powiedziałam.
 -Niby gdzie  ? -Spytał Zayn.
 -Emm może by tak do domu.  -Zaśmiałam się.
 -Nie ma tak dobrze. Zjesz z nami śniadanie a potem Cię odwieziemy. -Powiedział Harry.
 - Nie ma takiej potrzeby już i tak za długo wam siedziałam na głowie. -Machnęłam ręką.
 -Angel siad płaski. - Powiedział Liam tonem jak u ojca. Spojrzałam na niego jak na kretyna ale się posłuchałam i usiadłam na sofie.
-Nie bez przyczyny nazywamy go 'Daddy '-Powiedział Louis.
 -Właśnie widzę. - Wydusiłam z siebie. Liam się uśmiechnął i poprowadził mnie do kuchni. Louis poszedł obudzić swoją ukochaną, ale już jej tam nie było. No tak było 12 a ona musiała wracać do domu. W te wakacje miała lecieć gdzieś bo była oczywiście modelką. W kuchni pomagałam zrobić chłopaka śniadanie. żucałam Harremu orzeszki a on miał je łapa ustami. Na skutek tego połowa była na podłodze . Zayn się z nas śmiał a Liam narzekał  ,że nikt mu nie pomaga. Niall , on to pomagał aż za bardzo... ale w podrzeraniu wszystkiego i chłopcy zamknęli go na tarasie. Co chwile walił w szklane drzwi jednak nikt mu nie otwierał. Louis wchodząc do kuchni śmiał się z blondyna. Zaczął robić do niego jakieś miny na które Horan się denerwował. Kiedy jajecznica z 20 jajek została już zrobiona wpuściliśmy żarłoka który zabrał się jako pierwszy za jedzenie swojego . Ja nie wiem gdzie on mieścił te siedem jajek. Ja ledwo zjadłam z dwóch. Po śniadaniu szybko sprzątnęliśmy i pojechaliśmy całą szustkądo mojego domu. Chciałam aby poznali mojego tate i Joelle ale nieco się bali gdyż dowiedzieli się  o gazie który mi dał. Śmiałam się z nich  , no ale cóż to był ich wybór.
-Jestem. -Krzyknęłam kiedy już weszłam.
 -I jak było ? - Spytał. Weszłam do salonu i usiadłam na sofie koło niego i Joelle.
-Super . I nie musiałam używać gazu. - Zaśmiałam się.
-No może troszeczkę za bardzo opiekuńczy jestem. -Powiedział. - Ale dowiesz się za jakieś 30 lat bo wcześniej Cię nikt nie wypuści z domu ,i dowiesz się jak to jest być rodzicem. Zaśmiałam się.
-Taa tato.  - Powiedziałam i zaczęłam wchodzić do swojego pokoju. Ta jasne on i martwienie się. Szkoda , że zaczął się martwić dopiero teraz jak miał na mnie wylane przez dwa lata. I on się jeszcze dziwił , że miałam no i dalej mam do niego żal. Może tego nie pokazuje bo mamy ten cały 'Pakt' ale dalej tak jest. Jednak gdyby nie on to pewnie bym nie poznała chłopków. Siedziałam już w swoim pokoju. Poszłam się umyć i już byłam gotowa na umówione zakupy z Katy. Kiedy przyszła wyszłyśmy z domu. Opowiedziałam jej o wieczorze. Ona tak samo jak mój tato lekko przesadzała i mówiła, że dziwne , że się nie bałam. Na mieście wygłupiałyśmy się nieco . Było super. cieszyłam się z małych pierdół jak nigdy. Po jakiś trzech godzinach przyszłyśmy obie zmęczone. Katie zgodziła się zostać u mnie na noc. Tak jak poprzedniego wieczoru miałam maraton filmowy jednak tym razem z kimś innym.

Rabo obudził mnie telefon.
 -Kim jesteś i dlaczego mnie budzisz ? -Powiedziałam ledwo. Ktoś się zaśmiał.
 -Kobieto jest już dwunasta a Ty jeszcze śpisz ? - Krzyknął znajomy głos.
  -Zayn dobranoc. -Powiedziałam i się rozłączyłam. Odłożyłam telefon i ponownie zamknęłam oczy.
Znowu zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
 -Zayn mówiłam Ci ,że ide spać. -Już chciałam się rozłączyć , ale usłyszałam damski głos.
-Zayn  ? Córeczko jaki Zayn.
-Mama ? -Krzyknęłam i podniosłam głowę. Na moje nie szczęście walnęłam głową w biurko.
 -Nie nikt mamo. Myślałam , że to znowu mój kolega. - Powiedziałam. Masując bolące miejsce na głowie. Katie się obudziła.
 -Możesz być ciszej ludzie tu próbują spać. -Powiedziała przewracając  się na drugi bok. Już wiedziałam czemu spalam pod biurkiem . Moja kuzynka zepchnęła mnie z łóżka i przeturlałam się pod biurko. No pięknie.
-Wszystko w porządku ? -Spytała.
 -No jasne. - Powiedziałam myśląc w tym momencie o chłopakach.
-Widzę , że poznałaś kilka nowych osób. Z tego co mówił twój ojciec. -Powiedziała szczęśliwa. No tak moja mama zawsze chciała aby se znalazła jakiegoś przystojnego chłopaka i to najszybciej jak tylko się dało. Przekręciłam oczami i poszłam do łazienki aby dalej nie budzić Katie.
-Mamo po pierwsze oni są slawni. Mogą mieć każdą i na pewno nie mnie. A po drugie każdy no moze prawie każdy ma dziewczynę.
 -Założę się , że ten który Ci się podoba najbardziej ma dziewczynę. Jak mu tam było Louis ? -Zadrwiła moja mamusia.
 -Pa mamoo. -Powiedziałam i się rozłączyłam. Spojrzałam w lustro  i sie przeraziłam. Włosy miałam straszne. Szybko poszłam wsiąść gorącą kompiel . Chciałam się odprężyć , ale Katie mi nie dała.
 -Na dole jest druga łazienka. -krzyknęłam.
 -Joelle ją zajęła. - Powiedziała już ponoć nie wytrzymując. Obwinęłam się w ręcznik i wyszłam. Weszłam do swojego pokoju gdzie na łóżku siedział Louis.
 -Em ..... Co.... Louis ? -Zaśmiał się.
 -Niezłe wdzianko. - Powiedział. Spojrzałam na siebie i dopiero teraz uświadomiłam sobie , że byłam w samym reczniku.
 -Kurde. - Powiedziałam i wybiegłam z pokoju. -Katie wyłaź. -Krzyknęłam tak głośno , że Louis w moim pokoju pewnie wszystko słyszał. Kiedy tylko mi otworzyła wbiegłam do środka.
-Pali się czy co ? -Spytała.
-Dlaczego na moim łóżku siedzi Louis ? -Spytałam.
 -Louis Tomlinson? -Zdziwiła się.
-A znamy jakiegoś innego Louisa Tomlinsona ? -zaśmiała się.
-Czekaaj czy on Cię widział..... ?
-Niestety. Kto go wpuścił. ? -Spytałam.
-Pewnie twój tato jako wychodził . -Zaśmiała się. Szybko ubrałam się a gdy wyszłam dziewczyan gadała z nim .
-Przepraszam , że tak długo .-Powiedziałam. Katie wyszła z pokoju puszczając mi oczko. Zaśmiałam się pod nosem i usiadłam koło niego .
-Więc Louisie Tomlinsonie co Cie do mnie sprowadza ? -Spytałam. Chłopak pokręciłam oczami.
 -A tak przejeżdzałem tędy i pomyślałem , że zabiorę Cię na spacerek. -Powiedział.
-Spacerek powiadasz ? -Zaśmiałam się. -A czy twoja dziewczyna nie będzie miała nic przeciwko ? Jakoś nie przypadłam jej do gustu.
-Nie bój się nie dowie się. -Powiedział mi na ucho a jego oddech wędrował po mojej nagiej szyi. Poczułam dreszcze. Westchnęłam.
-Więc to będzie nasza mała tajemnica . -Odpowiedziałam mu również na ucho. Chłopak się zaśmiał .Wstaliśmy i wyszliśmy z mojego domu.
 -Czyli mam powiedzieć , że wzłaś ? -Krzyknęła za mną Katie.
 -Sie wie kuzyneczko. -Opowiedziałam z szerokim uśmiechem.


----------------------------------------------------------------------------
I już piąty. No jak szybko :P I co dostane pod tym trzy komentarze ? Co dacie mi trzy ? :P Jeśli będą do jutra do jakiejś 17 to dodam , ale wcześniej nie bo będę w szkole :( 

3 komentarze:

  1. cudny jest ! uwielbiam opowiadania o Louisie :) doskonale piszesz,choc tak szczerze robisz błędy, ale ja na to uwagi nie zwracam ;) czekam na nastepny xxX
    @KSzypaaa

    OdpowiedzUsuń
  2. Suuperr!
    Tylko szkoda że robisz takie głupie błedy :(

    OdpowiedzUsuń